środa, 19 marca 2014

Chapter One


- Jeszcze tydzień! T Y D Z I E Ń - powiedziała blondynka wymawiając każdą literę osobno.
Pytanie. Tydzień do czego? Do przyjazdu ulubionego zespołu i komików mojej Madeline. Ah, właśnie. Muszę coś o nich wiedzieć, aby nie wyjść na kretynkę wokół rozwydrzonych fanek.
- Tydzień - powtórzyłam po Madeline
- Masz nie wyjść na kretynkę! Ucz się, ucz... - poganiała mnie Maddie i wyszła z pokoju.
Pierwsze co zrobiłam, to wystukałam w google magiczną nazwę "Janoskians".
Po kilku godzinach wkuwania na pamięć, całej biografii mogę dumnie powiedzieć, że wiem o nich wszystko!
- I jak? - zapytała dziewczyna wskakując na łóżko
- Umiem... wszystko - powiedziałam dumnie
- Bliźniacy imię?
- Jai i Luke
- Który starszy?
- Luke
- O?
- 2 minuty
- Jak rozpoznać?
- Luke ma kolczyk w wardze, i pieprzyka na środku nosa.
- Jak odróżnisz Daniela od James'a?
- Daniel ma kolczyka w wardze! Ha! - krzyknęłam do dziewczyny
- Gratulację, mordo moja! - powiedziała głosem jak do psa. - Z takim nastawieniem jak teraz na pewno siary se nie zrobisz!

*~~*

The week after that*


- Szybciej! - poganiała Maddie
- Mamy jeszcze 5h - jęknęłam
- Kolejki będą! - powiedziała naburmuszona dziewczyna
- Dobra! Dobra - powiedziałam i udałam się do łazienki.
Nałożyłam na siebie biały sweterek, i do tego czarne jeansy, a na nogi nałożyłam czarne botki. Zrobiłam jeszcze lekki makijaż, a włosy spięłam w wysokiego kucyka. Gotowa wyszłam z toalety, biorąc do torby zdjęcia chłopaków i płytę.
- Gotowa? - zapytała blondynka - Wow - powiedziała pełna zachwytu
- O tobie mogę powiedzieć to samo - odpowiedziałam zadowolona i wyszłam z domu. 
Czekałam w wygodnym aucie na swoją towarzyszkę.
- Prowadzę? - zapytała zdziwiona dziewczyna
- Jedyny raz! - powiedziałam machając palcem. Na co dziewczyna pokiwała głową i ruszyłyśmy do galerii.
- Pamiętaj... jak którejś z nas nie uda się wejść, ta jedna osoba bierze po 2 autografy! No chyba, że nie będziesz chciała - zaczęła recytować harmonogram ( jeżeli w ogóle można tak ująć ).
Po kilku a może, nawet kilkunastu minutach zaparkowałyśmy pod galerią. Ludzi? Mało, może z 5 osób czekało już przed galerią. Weszłam z Madeline do środka, bo uznałyśmy, że nie ma sensu stać pod galerią, gdyż później nie będzie miejsc. Pisałam cały czas coś na twitterze słuchając muzyki, a Maddie patrzyła się czy czasem jakaś gwiazda nie idzie. Pisk. Pisk nie do wytrzymania. Oznaczał, że nasze gwiazdy się zjawiły. Stanęłam szybko w kolejce, ale niestety, Madeline nie udało się, gdyż musiała iść pilnie do toalety. No niestety... sama wejdę, czeka mnie klęska. Przede mną było, może z 15 osób. A z tego co wyczytałam wpuszczają tylko 200. Ha! Opłacało się czekać caluteńkie 4h.
- Następna - odezwał się ochroniarz, i popatrzył na mnie wyczekująco. To już moja kolej?
Nie pewnie ruszyłam na przód i wyciągnęłam ku chłopakom zdjęcia.
- Jak masz na imię? - zapytał z tego co mi wiadomo Daniel.
Podać swoje imię, czy nie podać swego imienia?
Podać swoje imię, czy podać imię Madeline?
- Madeline - odparłam
- Madeline - powtórzył chłopak z kolczykiem w wardze
- A więc Madeline, ile masz lat? - zaczął dopytywać się Beau
- 17
- 17. Naprawdę czy nas wkręcasz...? - odpowiedział drugi brat bliźniak
- Oczywiście, że wkręcam - przewróciłam oczami - Prawdę mówię - odparłam podirytowana
- Nie denerwuj się tak. Złość piękności szkodzi... - powiedział rozśmieszony chłopak
- Na serio, bardzo śmieszne. - powiedziałam - Dziękuję za podpisy - powiedziałam i wyciągnęłam rękę ku zdjęciom. Widziałam, że oboje wpatrują się w mój palec. Co jest w nim takiego dziwnego? Spojrzałam w obiekt w który się wpatrywali, serce! SERCE**! Szybko chwyciłam kartki i powiedziałam pośpiesznie "Miło było was poznać" i wyszłam z galerii, pod nią czekała Maddie. Pomachałam jej przed oczami autografami a ona się na mnie rzuciła.
- Dziękuję! Dziękuję! Dziękuję! - powtarzała w kółko blondynka
- Nie ma sprawy - powiedziałam uśmiechając się ciepło.
- Wiesz, że ponoć koło nas wprowadzają się nowi sąsiedzi? Ponoć to piątka chłopaków - powiedziała szczęśliwa dziewczyna
- Na prawdę? - odpowiedziałam zdziwiona i usiadłam na miejscu pasażera.

*~~*

Mid-afternoon


Patrzyłam przez okno, obserwując niezidentyfikowany obiekt. Który wnosił swoje rzeczy do domu obok. Pięciorga chłopaków, na około lat. max 20. Niestety nie udało mi się za bardzo zobaczyć ich twarzy. Madeline mówi, że to pewnie Janoskians. Bo w końcu jest ich piątka, i ponoć mieli przeprowadzić się z rodzinnego domu aby zamieszkać razem. Jak dla mnie to bzdury. Ale nawet w marzenia które nie mają szans się spełnić, należy wierzyć. Bo kto wie, czy czasem one się nie spełnią?. Siedziałam. Siedziałam. I siedziałam. Patrząc przez okno, strasznie nudne zajęcie. Nie polecam... 

Siedziałam, w kuchni wpatrując się na Madeline która robiła nam kolację. I jak oznajmiła "Jak się otrujesz. To nie będzie moja wina! Ty mi kazałaś to robić!" 
- Ha! Gotowe! - krzyknęła osiemnastolatka i postawiła przede mną talerz jajecznicy.
Przeżuwałam każdy kęs, wolno, badając czy aby na pewno przeżyję do dnia jutrzejszego. Odstawiłam talerz do zmywarki, i poszłam do salonu. Dryń. Dryń. Niespodziewanie rozległo się, dzwonienie do drzwi.
- Maaaaaddie! - krzyknęłam
- Idę! No przecież idę! Bo tobie jak zawszę dupy się nie chce ruszyć!
Usłyszałam przekręcanie klucza i... ciszę? Niezaniepokojona tym faktem udałam się do drzwi. 
Już wiem czemu ona tak ucichła. Odsunęłam blondynkę na bok, i sama stanęłam w drzwiach
- Oh. Witam drogich sąsiadów! W czym mogę pomóc? - zapytałam słodkim głosikiem
- Y... czy mógłbym pożyczyć cukier? - zapytał drapiąc się po karku.
- Ależ oczywiście! - odparłam prawie piszcząc.
- Na serio? - zapytał zdziwiony chłopak.
- Nie - powiedziałam złowrogim głosem i zamknęłam mu drzwi przed nosem. A nim się odwróciłam, zauważyłam złowrogi wzrok mojej przyjaciółki. O jak mi niezmiernie przykro, że jej gwiazdeczka ucierpiała. Widziałam przez okno, że owy gość zdążył już wejść do domu. Z tego co się orientuje, jego przyjaciel zapytał się o owy cukier a później biedaczyna oberwał w głowę. 

Wyszłam z pod prysznica owinięta jedwabnym ręcznikiem, po chwili nakładając na siebie piżamę. Umyłam dokładnie zęby i powędrowałam do łóżka. Nie wiem czemu jestem dla nich taka szorstka. Przecież nic mi nie zrobili. Zobaczymy co przyniesie nowy dzień...

_________

Taaadam! I jest pierwszy rozdział! (:
Mam nadzieję, że zachęci was do czytania dalszych przygód Faith.
Wiem, że trochę mało jest Janoskians i wgl.
Ale obiecuję, że się to zmieni :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy